W ubiegłą środę linia lotnicza United Airlines testowała tzw. „CommonPass” na trasie pomiędzy Londynem a Nowym Jorkiem. CommonPass również nazywany koronapaszportem to rodzaj cyfrowego paszportu, w którym zapisane są dane o stanie zdrowia podróżnego. Chodzi tu m.in, o jego wynik testów na obecność koronawirusa oraz w przyszłości odbyte szczepienia.

Według Fundacji Common Projects oraz Światowego Forum Ekonomicznego, koronapaszport ma sprawić, że przemieszczanie się samolotami będzie wygodniejsze dla podróżnego. Obecnie głównym problemem jest brak jednego standardu wyników laboratoryjnych. Poszczególne kraje wystawiają druki z wynikami testów na koronawirusa w różnych językach i formatach. 

Jak działa „CommonPass”

Procedura wykorzystania „koronapaszportu” wydaje się banalnie prosta. Podróżny wykonuje test na obecność COVID-19 w certyfikowanym laboratorium i wgrywa jego wyniki do aplikacji na smartfonie. Potem wypełnia formularze wymagane przez odpowiednie kraje. System potwierdza, że spełnia on wymogi wjazdu do danego państwa, a następnie generuje kod QR. Kod skanują pracownicy linii lotniczych i straż graniczna.

Szczepienia

Na pierwszy rzut oka CommonPass może wydawać się świetnym rozwiązaniem, aczkolwiek wiele osób obawia się, że w przyszłości dojdzie do sytuacji, że pasażerowie nie wejdą na pokład samolotu jeśli w koronapaszporcie nie będą mieli wpisanej szczepionki na COVID.